Może 31, 2020

Nie idealizuję już tego, ale mniej mi się to nie podoba


„Jestem żonaty z Martinem od 11 lat i mamy troje dzieci, dwa lata temu zdradził mnie z jednym ze swoich byłych chłopców, wcieleniem, które było trudnym czasem, kiedy mieliśmy problemy z komunikacją. Martin miał problemy zawodowe i myślę z perspektywy czasu, że nie wiedziałem, jak go wspierać, jak się spodziewał, znalazł schronienie w ramionach tej kobiety.
Kiedy się tego nauczyłem, nienawidziłem ich obu. Dużo płakałem, czułem się rozbity. Postanowiłem wrócić, by uratować naszą rodzinę, ale serca tam nie było, już mu nie ufałem i stracił prestiż w moich oczach. Przy każdej różnicy zdań kazałem mu zapłacić za tę niewierność. Pomimo mojej decyzji o pozostaniu z nim, byłem smutny, tak bardzo go oburzyłem.
Potem woda płynęła pod mostami. Martin starał się pokazać mi swoją czułość i miłość, jakiej nigdy wcześniej nie robił. Myślałem o sobie i postanowiłem mu naprawdę wybaczyć. Pewnego wieczoru poszliśmy na kolację jeden po drugim, a tam, po długiej i pięknej rozmowie z nim, mogłem naprawdę sformułować ułaskawienie i dać mu całą moją pewność. Przeprosiłem też za pozostawienie go samego, gdy był w bólu.
To przebaczenie uwolniło nas obu. Dzisiaj kocham mojego męża pomimo jego słabości. Kocham go inaczej: już go nie idealizuję, ale mniej go nie lubię.
Jednak jego niewierność mnie tak bardzo zraniła, że ​​nie jestem pewien, czy będę winny recydywy. "
Armelle, 37 lat



SZCZERZE O COMMENTARY (Może 2020)